TextExpander ofiarą sanboxingu…kto następny?

Jak wiadomo już od jakiegoś czasu Apple wprowadza dodatkowe restrykcje dla developerów chcących opublikować swoje aplikacje w Mac App Store.Nie byłoby to może nic wielkiego gdyby nie dwie uprzykrzające życie:

  • Aplikacja musi być w MAS by mogła wykorzystywać dobrodziejstwa iCloud
  • Aplikacja musi działać w tzw. sandboxie (ang. piaskownica)

No i o co niby te wielkie halo? Przecież wg Apple sandbox ma usprawnić bezpieczeństwo całego systemu. W skrócie polega to na tym iż każda aplikacja uruchamia się w bezpiecznym otoczeniu podobnie jak ma to miejsce iOS. Jakakikolwiek crash programu, wirus nie ma dostępu do reszty systemu operacyjnego i nie może mu zaszkodzić. Ale coś za coś – aplikacje zbudowane w ten sposób nie są w stanie komunikować się poprawnie z systemem a także między sobą.
Moim zdaniem jest to stanowczy krok w tył zwłaszcza w odniesieniu do platformy MacOSX gdzie stabilność działania i przede wszystkim zdolność do integracji narzędzi między sobą stała się legendarna. To właśnie jest jedną z przyczyn dla jakich ludzie kupowali Maca – wszystko do siebie pasowało, wszystko było kompatybilne np obrazek przeciągnięty z pulpitu do jakiejś aplikacji wyświetlał się w niej bez problemu, bez komunikatu o błędach itp. A podczas pracy w Windows 98/XP sam pamiętam sytuacje gdy np do playlisty Winampa nie dało się przeciągnąć mptrójki z Eksploratora.

Co wyleciało dotąd

Jak napisałem w tytule kolejna wersja programu TextExpander oznaczona numerem 4 nie będzie już dostępna w MAS. Zamiast tego developer przygotował program w taki sposób iż automatycznie dla posiadaczy licencji MAS zaproponuje ten sam discount co dla posiadaczy wersji ze strony producenta (taką wersję posiadają Ci którzy kupili TextExpander w ramach tzw. bundles).
Kolejnym programem który niedługo czeka ten sam los jest opisywany już przeze mnie MOOM. Ciekawi mnie co zrobi producent KeyCue (przechwytuje z dowolnej otwartej aplikacji listę shortcutów i wyświetla je w przystępnej formie jako ściągawkę) i Typinatora, któremu najbliżej pod względem funkcjonalności do TextExpandera.

Jak reagują developerzy?

Otóż bardzo różnie. Kiedy debiutował Mac App Store byli tacy, którzy zarzekali się iż nigdy ich aplikacja się tam nie znajdzie (vide Scrivener) a potem zmieniali zdanie. Wiadomo, lepsze dotarcie do klienta reklama warta znacznie więcej niż te 30% przychodu, które trzeba było oddać Apple. Teraz jednak sytuacja zaczyna się zmieniać. Promowanie przez Apple iCloud jako powodu przejścia na nowy system wydaje się być sprzeczne z polityką sandboxingu. Chyba że zamiarem Apple jest uczynienie z iCloud jedynego pośrednika synchronizacji i obiegu dokumentów w systemie. Na pewno jest to atrakcyjna propozycja dla osób obeznanych z iOS ale na miłość boską – profesjonaliści chcą pracować na swoich maszynach w sposób profesjonalny i mieć kontrolę nad tym co robią. Czy będzie to możliwe w taki sposób jak dotąd? Czas pokaże ale intensywnw reklamowanie najnowszej odsłony systemu Mountain Lion pozwala spodziewać się najgorszego. Integracja i upodobnienie do iOS to zdecydowanie nie jest ruch w stylu Apple. Podobny ruch w tym roku spróbuje wykonać Microsoft z Windowsem 8 gdzie po raz pierwszy na stacjonarnym systemie będzie można używac interfejsu Metro znanego z ekranów dotykowych.

I co dalej?
Szykuje się zatem ciekawa rywalizacja pomiędzy obiema potęgami, a najbliższe miesiące zweryfikują zapewne strategie Apple. Zwróćmy bowiem uwagę że w czasie Keynote na WWDC 2012 podczas prezentacji ficzerów Mountain Liona po raz pierwszy od bardzo dawna na sali nie było słychać wiwatów, oklasków ani okrzyków zadowolenia – a na sali siedzieli sami developerzy – Ci, dla których pisanie dla Apple stało się sposobem zarabiania na życie.

Reklamy