Nowe iWork…i znów nie dla mnie

Dzisiaj w Mac App Store pojawiły się nowe wersje programów ze znanego applowskiego pakietu iWork. Ciesząc się iż będę mógł zrobić update napotkałem nieprzyjemny glitch. Otóż Mac App Store nie wykrywa mojego iWorka zainstalowanego z płyty – dotąd były to te same wersje aplikacji (np w przypadku Numbers 2.1) teraz najnowsze noszą oznaczenie 2.2 i są jakżeby inaczej Lion only wymagając 10.7.4.

Chyba nie muszę dodawać jak bardzo irytuje mnie takie postępowanie będące niczym innym jak skokiem na kasę. Ciekaw jestem czy po upgrade do Mountain Liona również będą takie myki. W końcu zapłaciłem za legalną wersję pakietu i powinienem mieć darmowe upgrady przez Mac App Store zwłaszcza że rzecz dotyczy aplikacji napisanych przez Apple – chyba że wersja 2.2 jest jakimś odpowiednikiem iWork ’12 ale powinno być to jawnie napisane w upgrade policy. Chyba że jest to taka Applowska polityka paid upgrade – nie mówmy nic userom, może się nie zorientują i kupią ponownie to co już mają.

A w międzyczasie w polskiej blogosferze trwa licytacja kto będzie Pierwszym Polakiem, który sciągnie Mountain Liona – pierwsi szczęśliwcy powinni mieć już system na swych maszynach. Ja z kupnem poczekam chyba aż mnie będzie stać na duży dysk FireWire zewnętrzny czyli zapewne nigdy.

Reklamy